Czy niedopowiedzenie bądź pominięcie jakiegoś tematu to kłamstwo tak samo brutalne jak nieprawda rzucona prosto w oczy? Sprawa jest dyskusyjna i ciężka do zamknięcia w okowach umysłu jednego człowieka, bo każdy może spojrzeć na nią według własnych odczuć. Dlatego chciałbym na pewnym przykładzie spróbować połączyć te różne przypadki i podzielić je na dwa poziomy kłamstwa.

Przykład

Załóżmy, że lubisz spożywać alkohol w ponadprzeciętnej ilości. Przykładowo wypijasz jedno piwo dziennie. Stwierdzasz, że masz dość u siebie takiego postępowania i decydujesz się obiecać partnerowi/partnerce, że od dzisiaj nie pijesz. Euforycznie podejmujesz się zadania by już za chwilę przekonać się o jego trudności.

1. Słabość

Każdy z nas ma swoje demony, które mogą kierować naszym życiem w bardziej skomplikowanych momentach i zawirowaniach życiowej ścieżki. Czasami przez przypadek a czasami przez zwykłą słabość nie udaje nam się zrealizować jakiegoś celu.

W naszym chmielowym przypadku wypijasz piwo. Jedno, dwa lub trzy – bez znaczenia. Postanawiasz jednak nie wspomnieć o tym nikomu, dokonując tym samym kłamstwa na pierwszym poziomie. Jest to błąd do którego możesz nie chcieć się przyznać, może Ci być głupio, więc robisz wszystko aby konfliktowy temat odsunąć, przestawić w ciemny kąt i o nim zapomnieć. A może nikt nie zapyta o alkohol i temat wygaśnie?

Jest to słabość, którą ma w sobie każdy z nas, z jaką niewiele możemy w krótkim okresie czasu zrobić. I ciężko o to winić człowieka, któremu zależało na czymś ale okazało się to zbyt trudne do zdobycia. Pojawia się wstyd, może odraza do samego siebie.

Próba zepchnięcia faktu wypicia piwa w najciemniejsze zakamarki umysłu wydaje się naturalna, normalna wręcz. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to pierwsza, larwalna forma kłamstwa, mogąca przejść do stadium drugiego – porywczego molocha.

2. Odkupienie

A więc wypiłeś piwo i nikomu swojej tajemnicy nie zdradziłeś. Jednak jak to w życiu bywa – porwany pociąg lubi przyspieszać. Twój partner lub partnerka zadaje Ci to jedno, ważne w temacie pytanie – “Piłeś?”.

W tym momencie człowiek ma dwie opcje:

  1. Przyznać się do swojej słabości i dokonać odkupienia, konfrontując fakty ze światem. Dług zaufania się nie zeruje, ale również nie powiększa. Larwa zamienia się w rozpędzoną sarnę a nie mastodonta.
  2. Skłamać i wyobrazić sobie, że piwo nigdy nie istniało a picie było delirycznym wymysłem biednej wyobraźni.

Natychmiast skupmy się tylko na drugim punkcie. Kłamstwie prosto w oczy, spojrzeniu na mastodonta, który już czai się za grubolistnym drzewostanem aby rzucić się do morderczego biegu. Może będzie dobrze i kłamstwo zostanie niezauważone. A może jednak zapomniałeś o pustych butelkach zostawionych pod stolikiem?

Załóżmy, że Twój partner/partnerka je znajduje. “Przecież miałeś nie pić?” – pyta. A ty piłeś. rachunek kłamstwa wynosi 1. “Przecież mówiłeś, że nie piłeś!” – rzuca dalej. A ty skłamałeś, już podwójnie. Bestia rzuciła się w Twoim kierunku, ziemia drży, mastodont pędzi.

Nie masz już jak uciec, pozostaje Ci jedynie konfrontacja z molochem, którego sam wcześniej nakarmiłeś.

Myśl

Kłamstwo w twarz generuje dużo większe szkody niż niedopowiedzenie. Bo jest bezpośrednie. Jest jak zdesperowany bojownik, który patrzy Ci w oczy i mówi “¡hasta la vista!”, aby następnie pociągnąć za spust. Moment, w którym larwa nieprawdy wykluwa się w krwiożerczą bestię jest znakiem, że nie skorzystaliśmy z możliwości odkupienia a nasze szanse na przetrwanie zaczynają nieustępliwie maleć z dnia na dzień.

Różnica nie jest jednak tak skomplikowana jak się na początku wydaje. Geneza kłamstwa, niezależnie od poziomu, jest ta sama. Ba, sama nieprawda jest identyczna. Różnią się jedynie efekty i wynikowe z jakimi musimy się zmierzyć.

Hazard to temat pociągający, nawet jeśli mówimy o ruletce z nabojami na ciężką prawdę. A może się uda? Może w następnej komorze nie ma pocisku? Jednak kłamstwo jest jak stary karabin wymierzony w Twoją stronę. To, że może się zaciąć nie sprawia, że Cię nie trafi.