Patryk Polewiak

O kreatywności, gier robieniu i horrorach.

Organizowania czasu i zadań

Zarządzanie czasem i narzędziami może być całkiem łatwe i przyjemne o ile odpowiednio dostosujemy system organizacji do nas samych. W tym wpisie chciałbym opowiedzieć o tym czego ja używam aby być bardziej wydajnym i lepiej oranizować sobie czas. Zachęcam do eksperymentowania i wybrania tylko niektórych elementów dla samego siebie – każdy jest inny i ten sam schemat nie zadziała dla wszystkich optymalnie.

TYP OSOBY

Żeby dobrze dobrać narzędzia do siebie należy poznać swój ulubiony sposób pracy oraz własny charakter – dlatego warto eksperymentować i próbować różnych rozwiązań. Zwrócić uwagę trzeba zarówno na negatywne jak i pozytywne cechy samego siebie. Nie będę tutaj rozwodził się nad tym jaki możesz, drogi czytelniku, być. Zamiast tego powiem Ci czym charakteryzuje się mój sposób pracy, dzięki czemu zobaczysz korelację z zestawieniem sposobów i narzędzi znajdującym się na dole wpisu.

Continue reading

Szukanie ludzi do projektu (bez budżetu)

Jedną ze składowych prowadzenia projektu na większą skalę jest pozyskiwanie ludzi na odpowiednie stanowiska, którzy będą mogli odciążyć nas lub zrealizować elementy, których my nie będziemy w stanie. Organizowanie rekrutacji w tak specyficznych warunkach jakie generuje projekt non-profit jest trudne i uciążliwe, szczególnie w czasach nastawionych na zdobywanie pieniędzy a nie doświadczenia.

1. Zdefiniowanie projektu i informacji

Najważniejsze na samym początku jest odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania dotyczących projektu, które pozwolą nam przygotować ogłoszenie rekrutacyjne – dzięki niemu będziemy mogli łatwiej znaleźć zainteresowane osoby i uniknąć niepotrzebnych, przykrych komentarzy. Zanim przejdę bezpośrednio do pytań chciałbym poprosić Cię, czytelniku, abyś traktował je jako wskazówkę a nie wyznacznik swojej drogi, bowiem każda osoba na świecie będzie mieć ją unikalną i wyjątkową.
Continue reading

Jak zrobić grę bez budżetu?

NoBudget_Game

Godzina 23:00, kurczak na cienkim cieście już dawno wystygnął. Gdzieś obok najjaśniejszego punktu w pokoju, dwudziestocalowego monitora wala się ostatnia puszka energetyka. Zdrętwiała dłoń sięga po baterię w płynie aby ostatecznie przekonać się, że pojemnik jest pusty. Dobrze, że to już koniec na dzisiaj, można kompilować kod. Po dwóch latach pracy po godzinach w końcu zbliżasz się do finiszu swojego projektu. Właśnie udało Ci się wygenerować wersję swojej wymarzonej gry,  z samym menu głównym.

Powyższy opis może wydawać się absurdalny albo przynajmniej mocno przesadzony. Jednak wiele osób, które zasmakowało pracy po godzinach nad własnymi projektami gier wideo (i nie tylko gier) wie, że jest to robota ciężka i męcząca, w której efekty są widoczne dopiero daleko w przyszłości. Szczególnie osoby, które właśnie zaczynają swoją przygodę z tworzeniem gier rzucają się na głęboką wodę – potrafią niewiele a chcą zrobić RPG z otwartym światem na własnym silniku.

W tym artykule chciałbym poradzić ogólnie jak można zabrać się do tworzenia gry wideo bez budżetu, tak aby przeżyć i czerpać z tego satysfakcję. 

Continue reading

Dwa poziomy kłamstwa

Czy niedopowiedzenie bądź pominięcie jakiegoś tematu to kłamstwo tak samo brutalne jak nieprawda rzucona prosto w oczy? Sprawa jest dyskusyjna i ciężka do zamknięcia w okowach umysłu jednego człowieka, bo każdy może spojrzeć na nią według własnych odczuć. Dlatego chciałbym na pewnym przykładzie spróbować połączyć te różne przypadki i podzielić je na dwa poziomy kłamstwa.

Przykład

Załóżmy, że lubisz spożywać alkohol w ponadprzeciętnej ilości. Przykładowo wypijasz jedno piwo dziennie. Stwierdzasz, że masz dość u siebie takiego postępowania i decydujesz się obiecać partnerowi/partnerce, że od dzisiaj nie pijesz. Euforycznie podejmujesz się zadania by już za chwilę przekonać się o jego trudności.

Continue reading

Walczyć z własną pewnością

Wieluński, zapuszczony dworzec, gdzieś w sercu województwa Łódzkiego. Młody, zdenerwowany chłopak wsiada do autobusu z napisem “Gdańsk”. Obstawa z rodziców powoli odpuszcza i jeszcze z lekkim niedowierzaniem oddala się na pobliski parking. W autobusie jest duszno i gorąco, lato daje o sobie znać. “Może by tak uchylić okno?” – Myśli sobie poddenerwowany osiemnastolatek. “A co jeśli będzie to przeszkadzać innym pasażerom? Co jeśli ktoś się wkurzy albo zwróci mi uwagę?” – bije się z myślami w głowie. Wizja ta w jakiś dziwny, pokrętny sposób go przeraża. Przeraża go również, pomimo dość dużego głodu, zjedzenie przygotowanej wcześniej kanapki. Z powodu podobnych myśli jak przy otwieraniu okna jedzie kolejne 12 godzin nic nie jedząc ani nie pijąc. Padnięty, w końcu, dociera na miejsce docelowe. Krajowa Konferencja Wytwarzania Gier 2011 rozpocznie się pojutrze. Chłopak nie wie jeszcze, że za 8 godzin dowie się o tym, że będzie musiał poprowadzić swój pierwszy w życiu, publiczny wykład. Przemowę, na której będzie go słuchać kilkadziesiąt osób.

Nie często dzielę się na forum publicznym prywatnymi przeżyciami, przemianami jakie zaszły w mojej głowie. Jednak lubię podawać swoją wiedzę i doświadczenie dalej, więc pomyślałem sobie “Hej, może komuś tym tekstem pomożesz? Może komuś będzie w życiu łatwiej?”. I jakby drążony przez tego typu myśli doszedłem do wniosku, że jest to temat, który warto poruszyć. Mianowicie chciałbym napisać, na swoim przykładzie, jak można próbować sobie radzić ze skrajną nieśmiałością, brakiem pewności siebie. Jak walczyć o zmianę w swojej głowie. Nie zacznę od podstaw, od pierwszych etapów, które zawiniły w kształtowaniu mojego początkowo spaczonego poczucia własnej wartości. Ten tekst depresyjny nie będzie, żalów wylewać też nie mam zamiaru – bo i po co? Nad rozlanym mlekiem się nie płacze, bo nam ktoś kolejną butelkę w międzyczasie zaiwani.

To co muszę napisać, i co moim zdaniem powinno znaleźć się na początku każdej porządnej książki związanej z rozwojem osobistym to to, że moje przeżycia są moimi doświadczeniami i każdy sposób radzenia sobie z nimi działał na mnie. Nie ma sprawdzonych, uniwersalnych rozwiązań. Ludzka psychika, charakter to nie potrawka z kurczaka, na którą można po prostu znaleźć w internecie przepis. Dlatego drogi czytelniku, zachęcam do zastanowienia się nad tym co zaraz napiszę, i nie brania do siebie niczego w stu procentach.

Continue reading

Lęk a strach, różnice i wykorzystanie w grach.

Lęk i strach często padają obok siebie jako swoje synonimy. Jednakże istnieją pomiędzy nimi różnice, które definiują sposób (a raczej źródło) ich powstawania. W tym wpisie, chciałbym opowiedzieć o ich miejscu w grach wideo, pokazać zastosowanie w horrorach. Zanim przejdę do sedna i przedstawię pewną konkluzję, pozwolę sobie opowiedzieć trochę o strachu i lęku osobno. Zaznaczam również, że nie będę wdawał się w niuanse patologicznego powstawania lęku czy strachu, tak jak robił to Freud czy K. Horney.

Lęk i strach

Zacznijmy od części wspólnych owych uczuć. Otóż zarówno strach jak i lęk wywołują u nas te same zjawiska somatyczne: przyspieszoną praca serca, pocenie się i drżenie. Należy również powiedzieć, że jedne jak i drugie są reakcją na pewne zagrożenie. Oba potrafią działać o takiej samej sile, a w gwałtownych przypadkach doprowadzić nawet do śmierci. Gdzie więc leży granica pomiędzy lękiem a strachem?

Zacznijmy od strachu, który jest prostszy w swojej konstrukcji, oraz skupia się na działaniu przyczynowo-skutkowym. Możemy powiedzieć, że strach bierze się z zewnątrz – jest reakcją na jawne, określone działanie, które nam zagraża. Przykładowo: Anna postanowiła przejść się późną porą do parku, aby wyciszyć swój umysł po długiej nauce do egzaminu. W ciemnej alejce zachodzi jej drogę zamaskowana postać, w której ręce błyszczy nóż.

W tym momencie Anna czuje strach: jej ręce drżą, serce przyspiesza, w organizmie zaczyna być wytwarzana adrenalina. Dziewczyna czuje chęć ucieczki lub/i przejmujący paraliż.

W tym przypadku Anna stawiła czoła bezpośredniemu niebezpieczeństwu, które wywołało u niej strach: przed rabunkiem, obrażeniami lub nawet śmiercią. Analizując ten przypadek przejdźmy płynnie do zagadnienia lęku. Wróćmy się do czasu, kiedy Anna jeszcze nie weszła do zaciemnionego parku. Widzi alejkę zarośniętą z obu stron drzewami i zaczyna drżeć. Pocą jej się ręce a puls przyspiesza. Postanawia zawrócić do domu rezygnując ze spaceru.

Zanim wytłumaczę źródło lęku, przytoczę jeszcze jeden przykład zaproponowany przez K. Horney w książce „Neurotyczna Osobowość Naszych Czasów”. Otóż pewna matka odwleka wysłanie swojej pociechy do przedszkola, ze względu na obawę, że jej dziecku może tam się stać krzywda. Czuje przejmujący lęk przed zarażeniem malca zarazkami, porwaniem albo udławieniem się małą zabawką, gdy przedszkolanka akurat wyjdzie z klasy. Jej obawy nie są uzasadnione, a jednak odczuwa to, co Anna, gdy spotkała bandytę na swojej drodze. Z tą różnicą, że zlękniona matka uzasadnia sobie wszystko najdrobniejszymi niuansami (w sąsiednim przedszkolu zauważono, że ktoś się kręcił po placu zabaw; kolega malca zachorował itd.) i będzie ją bardzo ciężko przekonać, że jest inaczej. Pomijając aspekt patologiczny takiego zjawiska (po więcej informacji odsyłam do K. Horney w wyżej wymienionej książce), jak można zauważyć bierze się ono „ze środka” nas. Oznacza to, że pomimo braku realnego zagrożenia, w pewien sposób wyobrażamy sobie jego istnienie, uzasadniamy, że jest jak najbardziej możliwe. Matka pomimo braku pewnej wiedzy, że jej dziecko zachoruje była przekonana, że tak się stanie, a Anna, choć nie wiedziała, że ktoś będzie w parku – nie weszła do niego z różnych obaw.

Continue reading

« Older posts

© 2018 Patryk Polewiak

Theme by Anders NorenUp ↑